Józef Piłsudski, londyński antykwariusz Michał Wojnicz i tajemnica średniowiecznego rękopisu

W Telszach na Żmudzi urodzili się w tym samym 1865 roku dwaj ludzie, których losy są związane z Józefem Piłsudskim: Gabriel Narutowicz, przyszły prezydent Rzeczypospolitej i Michał Wojnicz, rewolucjonista oraz londyński antykwariusz. Wojnicz, dwa lata starszy od Piłsudskiego, miał dwadzieścia lat, gdy został członkiem socjalistycznej, robotniczej partii „Proletariat”. Po aresztowaniu Ludwika Waryńskiego i innych czołowych działaczy, kierownictwo partii objęła w 1884 roku dziewiętnastoletnia Maria Bohuszewiczówna. Był to wówczas, w XIX wieku, prawdziwy fenomen: kobieta na czele politycznej organizacji! Maria Wawrzykowska-Wierciochowa, jej biografka, stwierdzała, że stało się tak dlatego, iż Maria odznaczała się stanowczością i umiejętnością narzucania swojej woli, ale także kobiecym urokiem. Nie bez znaczenia było i to, że Bohuszewiczówna była cioteczną prawnuczką Tadeusza Kościuszki.

W „Proletariacie” i na Syberii

Wojnicz zajmował się „bibułą”, czyli nielegalnymi wydawnictwami, oraz fałszowaniem dokumentów na potrzeby partii. Bliską współpracowniczką przywódczyni partii była Maria Juszkiewiczowa, późniejsza żona Józefa Piłsudskiego. Zajmowała się pomocą dla więzionych w Cytadeli Warszawskiej proletariatczyków, dostarczaniem im paczek z żywnością i bielizną. Proletariatczykom groziła kara śmierci, więc Bohuszewiczówna i Wojnicz zaczęli obmyślać plany uwolnienia ich. Wojnicz sondował możliwości ucieczki z Cytadeli, zaprzyjaźniając się z komendantem X Pawilonu, oficerem żandarmerii. Grywał z nim w karty, wcielając się – jak pisała Wawrzykowska-Wierciochowa – „w rolę hulaki i karciarza”. Proletariatczykom dostarczono piłki do przecięcia krat, z których zaczęli robić użytek. Donos członka partii, agenta carskiej policji, zniweczył jednak możliwość ucieczki.

W rezultacie Bohuszewiczówna i Wojnicz zostali aresztowani i osadzeni w cytadeli, a niedługo później czterech proletariatczyków powieszono. Wojnicz twierdził, że wyglądając przez okno w celi, zauważył przechadzającą się nad Wisłą Angielkę – Ethel Lilian Boole, swoją przyszłą żonę, córkę wybitnego matematyka George’a Boole’a. To jednak tylko romantyczna legenda. Z okien celi X Pawilonu – jeśli nie były zasłonięte blindami – można było co najwyżej zobaczyć wysoki mur cytadeli, za którym, pod skarpą płynęła rzeka. Ale Boole rzeczywiście była w tym czasie w Warszawie, w drodze do Petersburga. Pracując tam jako nauczycielka, weszła w krąg rewolucjonistów. Już wcześniej, w Londynie, poznała jednego z nich: Siergieja Stepniaka-Krawczyńskiego.

Michał Wojnicz został zesłany w 1887 roku do Tunki, syberyjskiej miejscowości. Opuścił ją trzy lata później, uzyskując pozwolenie na zamieszkanie w Irkucku.  Piłsudski przybył do Tunki w sierpniu 1890 roku, miesiąc po wyjeździe Wojnicza. Poznali się więc nie tam, lecz wcześniej, gdyż Piłsudski pisał w marcu tamtego roku do Leonardy Lewandowskiej, swojej pierwszej miłości – nie licząc gimnazjalnych zadurzeń – z poprzedniego miejsca zesłania, Kireńska: „Djemnianowskiemu i Wojniczowi kłaniaj”. Gdy Piłsudski przebywał w Tunce, dowiedział się, że Wojnicz zniknął z Irkucka. Zmartwił się, gdyż obawiał się zaostrzenia rygorów wobec zesłańców, a on właśnie chciał uzyskać zgodę na przeniesienie się do Irkucka. W listopadzie 1890 roku pisał do Lewandowskiej: „Lękam się, by Wojnicz swoją ucieczką nie przeszkodził mi w tym względzie”.

Sympatyk PPS

Michał Wojnicz wydostał się Rosji i jesienią 1890 roku pojawił się w Londynie. Poznał wówczas Ethel Lilian Boole, z którą się później ożenił. Oboje związali się z rosyjskim rewolucjonistą – anarchistą, a także terrorystą, Sergiuszem Stepniakiem-Krawczyńskim, autorem książki Underground Russia. Wojnicz i Boole zostali członkami założonego przez niego Society of Friends of Russian Freedom, który wydawało pismo „Free Russia”. Wojnicz zajmował się przerzutem do Rosji nielegalnych wydawnictw drukowanych w Londynie. Jego żona napisała zaś powieść The Gadfly o rewolucjonistach walczących o zjednoczenie Włoch, która stała się później bestsellerem w Związku Sowieckim. Bohater tej książki miał być wzorowany na Sidney’u Reilly’m, rosyjskim Żydzie, emigrancie, informatorze Scotland Yardu, a jednocześnie być może carskiej Ochrany. Reilly najprawdopodobniej nawiązał romans z Ethel Boole. Zapewne po to, by donosić na nią, Wojnicza i innych emigrantów, gdyż były tym zainteresowane zarówno angielskie, jak i rosyjskie służby.

Po śmierci Stepniaka-Krawczyńskiego, w połowie lat 90. XIX wieku, Wojnicz zbliżył się do PPS, ale nie był członkiem tej partii, lecz jedynie jej sympatykiem. W Londynie istniał ośrodek PPS – Centralizacja Związku Zagranicznego Socjalistów Polskich. Nad Tamizą drukowano „bibułę” przemycaną następnie do kraju. Czy Józef Piłsudski podczas swoich pobytów w Londynie – pierwszy raz był tam w 1896 roku – spotkał się z Wojniczem? Jest to bardzo prawdopodobne. Środowisko emigrantów politycznych było niewielkie, więc trudno było nie spotkać Wojnicza. Znał go dobrze Leon Wasilewski, jeden z czołowych działaczy PPS. Wspominał, że pewnego razu spotkał u Wojnicza pewnego rosyjskiego profesora, który z przejęciem opowiadał o ogromnym wrażeniu, jakie zrobiła w Petersburgu ucieczka Piłsudskiego z tamtejszego szpitala psychiatrycznego, w którym symulował chorobę umysłową.

Ryszard Świętek, autor książki Lodowa ściana. Sekrety polityki Józefa Piłsudskiego 1904-1918, pisał, że Wojnicz brał udział w nawiązaniu przez działaczy partii kontaktów z dyplomatami japońskimi, co zaowocowało podróżą Piłsudskiego do Tokio w 1904 roku. Gdy likwidowano londyńską placówkę PPS, to właśnie Wojniczowi polecono opiekę nad partyjnym archiwum. Partia musiała więc mieć do niego ogromne zaufanie. „Ustalono, że Wojnicz odda archiwum – wspominał Wasilewski – gdy otrzyma upoważnienie dwóch spośród trzech osób: Witolda Jodki-Narkiewicza, Stanisława Wojciechowskiego i Józefa Piłsudskiego”.

Czy Wojnicz, współpracując z PPS, był jednocześnie agentem carskiej Ochrany i prowokatorem? Podejrzenia te sprawdzał w 1914 roku Jodko-Narkiewicz. Sprawa nie została jednak ostatecznie wyjaśniona. „Nie potwierdzono oficjalnie tych zarzutów i nie stwierdzono jakich szkód dokonał w partii” – stwierdzał Świętek. Sam zaś Jodko nie był przekonany o słuszności zarzutów wobec Wojnicza.

Manuskrypt Wojnicza

Dwa lata wcześniej Michał Wojnicz, znany od dawna w Londynie jako Wilfrid Michael Voynich, renomowany antykwariusz, bibliofil, kolekcjoner starodruków oraz rękopisów, zakupił ze zbiorów biblioteki jezuickiego Collegio Romano tajemniczy, ilustrowany manuskrypt z XV wieku. Autorstwo manuskryptu nie jest znane, przypisywano je m.in. średniowiecznemu franciszkaninowi Rogerowi Baconowi, uczonemu, filozofowi i wizjonerowi, zajmującego się wiedzą tajemną – za taką hipotezą opowiadał się Wojnicz. Manuskrypt składa się ze 120 pergaminowych kart, na których tekstowi o charakterze być może naukowym lub magicznym, towarzyszą ilustracje: niezidentyfikowane, poza wyjątkami, rośliny, symbole astronomiczne i wizerunki nagich kobiet.

Nie wiadomo, w jakim języku napisany jest manuskrypt, wysuwano m.in. hipotezy, że jest to język zbliżony do arabskiego, hebrajskiego lub języka Azteków. Być może nie jest to jednak żaden z języków naturalnych, lecz język sztuczny. A być może tekst nie ma żadnego sensu. Nad manuskryptem Wojnicza od ponad stu lat biedzą się kryptolodzy i językoznawcy. Być może sztuczna inteligencja rozwiąże zagadkę tego manuskryptu.

Michał Wojnicz wyjechał niedługo przed wybuchem I wojny światowej do Stanów Zjednoczonych, gdzie w Nowym Jorku prowadził antykwariat. W 1915 roku w Art Institute w Chciago prezentowano na wystawie kolekcję manuskryptów z jego zbiorów. Prasa szacowała, że ich wartość wynosi 500 tysięcy dolarów (co odpowiada 15 mln dzisiejszych dolarów). Władze amerykańskie podejrzewały Wojnicza, że jest niemieckim agentem, co okazało się nieporozumieniem, mogącym wynikać z tego, że Wojnicz w sprawie odczytania manuskyptu kontaktował się z kryptologami z departamentu obrony. I rzekomo chwalił się, że zna szyfr tego urzędu.

Wojniczowi nie postawiono jednak zarzutu agenturalnej działalności. Inna to sprawa, że Aleksander Dębski, członek PPS i działacz polonijny w Stanach Zjednoczonych, stwierdzał, iż Wojnicz oburzał się na to, iż Polacy chcą zabrać Niemcom Gdańsk. Jednocześnie Dębski uważał, że Amerykanie zaangażowali antykwariusza do służby wywiadowczej.

Michał Wojnicz zmarł w 1930 roku w Nowym Jorku. Tajemniczy rękopis, którego był właścicielem do końca życia, znajduje się obecnie w bibliotece Uniwersytetu Yale.

 

Autor: Tomasz Stańczyk

 

Bibliografia:

N. Barlicki, Aleksander Dębski: życie i działalność 1857-1935
B. Breen, „Wilfrod Voynich: Bookseller, Revolutionary, Amateur Cryptologist…Suspected Spy”: Resobscura.substack, com/p/wilfrid-woynich-bookseller-revolutionary
J. Piłsudski, Pisma zbiorowe. Uzupełnienia. T. I
R. Świętek, Lodowa ściana. Sekrety polityki Józefa Piłsudskiego 1904-1918
M. Wawrzykowska- Wierciochowa, Kościuszkowska prawnuka
L. Wasilewski, Piłsudski jakim go znałem

Na zdjęciu: Michał Wojnicz w swoim londyńskim gabinecie. Źródło: Commons Wikimedia