Grzegorz Nowik – Odrodzenie Rzeczypospolitej w myśli politycznej Józefa Piłsudskiego 1918-1922. Część II

prezentacja okładki książki
Druga część fundamentalnej pracy profesora Grzegorza Nowika Odrodzenie Rzeczypospolitej w myśli politycznej Józefa Piłsudskiego 1918-1922 poświęcona jest koncepcjom Komendanta dotyczących spraw zagranicznych – działań dyplomatycznych i militarnych w latach, gdy był Naczelnikiem Państwa i Naczelnym Wodzem.

Jest to fascynująca lektura, gdyż pierwsze dwa lata niepodległości zdecydowały nie tylko o tym, czy zostanie ona obroniona, ale także o tym, jaki kształt terytorialny uzyska Polska. A Józef Piłsudski wywierał wówczas przemożny wpływ na bieg tych spraw, co dobitnie wynika z książki profesora Nowika. Mówi ona nie tylko o myśli politycznej Piłsudskiego, ale także i o tym, jak była wprowadzana w czyn i z jakimi przeszkodami ten czyn się spotykał.

Książka liczy ponad 750 stron, a każda z nich przykuwa uwagę czytelnika. Opisywane lata były bowiem pasmem dramatycznych wydarzeń i zwrotów sytuacji, wymagały podejmowania przez Józefa Piłsudskiego szybkich, trudnych, nieraz ryzykownych decyzji. Narracja autora znakomicie przedstawia te sytuacje i, jakkolwiek jest to klasyczna książka naukowa, burzy stereotyp trudnej lektury takich publikacji.

Piłsudski pomagał powstańcom

Wokół Piłsudskiego tworzono, zarówno w latach I wojny światowej, jak i po niej czarną legendę germanofila. Autor wykazuje zupełną bezpodstawność takich osądów, a raczej pomówień. Burzy też pokutujący jeszcze do dziś mit, mówiący o tym, że Piłsudski był zapatrzony tylko na wschód i całą swoją energię skoncentrował na wojnie z bolszewicką Rosją i zmaganiach o ukształtowanie granicy wschodniej.

Owszem, autor przypomina słowa Marszałka, że los polskiej granicy z Niemcami, a więc przynależność Pomorza, Gdańska, Wielkopolski, Górnego Śląska do Polski, zależą w 9/10 od mocarstw zachodnich. Piłsudski stwierdził też, że to, co Polska dostanie na Zachodzie, będzie „podarkiem” Ententy. I to takim, którym obdarowany może być zawiedziony. Ale nie oznacza to, by Piłsudski opuścił ręce i zdał się zupełnie na decyzje Zachodu. Profesor Nowik wykazuje, że ową 1/10 możliwości decydowania, jaka przypadła Polsce, a praktycznie Piłsudskiemu, jako szefowi państwa i Naczelnemu Wodzowi, wykorzystał w pełni.

Niejawnie, ale energicznie wspierał zarówno powstanie wielkopolskie, jak i powstania śląskie, kierując nad Wartę oraz na Górny Śląsk swoich oficerów, inspirując powstanie organizacji konspiracyjnych, zachęcając do ich tworzenia i udzielając każdej innej możliwej pomocy. Autor przypomina m.in. organizowane przez Sztab Generalny Wojska Polskiego zespoły dywersyjne pod nazwą Grupa „Wawelberga”, których celem było odcięcie Górnego Śląska od niemieckiej pomocy zbrojnej podczas III powstania śląskiego.

Groźba niemieckiej agresji

Powstanie wielkopolskie i powstania śląskie nie były jedynym przejawem sporu z Niemcami, którzy nie zamierzali zrezygnować z ziem polskich, opanowanych podczas rozbiorów. Dla znakomitej większości czytelników książki Grzegorza Nowika rewelacją będą strony poświęcone zagrożeniu Polski ze strony właśnie pokonanych Niemiec. Mało kto wie, że niemiecki plan „Wiosenne Słońce” miał na celu nie tylko opanowanie Wielkopolski, ale – zmodyfikowany – zakładał wręcz likwidację państwa polskiego. W pierwszej połowie 1919 roku sytuacja na zachodzie Polski była tak groźna, że Józef Piłsudski rozkazał skoncentrować aż 2/3 posiadanych sił na odcinku przeciwniemieckim. A przecież Polska toczyła wtedy wojnę z bolszewicką Rosją i Zachodnioukraińską Republiką Ludową. Dopiero podpisanie przez Niemcy warunków traktatu pokojowego przekreśliło groźbę niemieckiego ataku.

Autor poświęca wiele miejsca niebezpiecznym dla Polski rozmowom Niemiec z bolszewicką Rosją. Zwraca uwagę, że wiosenna wyprawa Józefa Piłsudskiego na Wilno w 1919 roku, miała na celu nie tylko wyparcie Armii Czerwonej z miasta nad Wilią oraz z Wileńszczyzny. Jej cel i sukces to przede wszystkim przerwanie łączności i linii komunikacyjnych między czerwoną Rosją i Niemcami i zablokowanie możliwości ewentualnego współdziałania operacyjnego tych państw przeciw Polsce.

Profesor Nowik pisze, że Niemcy liczyli się z klęską Polski w 1920 roku, przygotowując różne scenariusze swojej reakcji. A z drugiej strony bolszewiccy dowódcy deklarowali respektowanie niemieckiej granicy wschodniej z 1914 roku, wręcz uważali, że powinna być przywrócona. Dla niepodległej Polski miejsca więc nie było. Grzegorz Nowik konkluduje, że kontakty, sondaże, umowy i fakty związane ze współdziałaniem Niemiec i bolszewickiej Rosji sytuują się w ciągu kolejnych umów między Berlinem i Moskwą, które zostały zawarte w następnych dwóch dziesięcioleciach, a były to m.in. umowa zawarta w Rapallo i pakt Ribbentrop-Mołotow.

Odepchnąć Rosję

Polityka wschodnia Piłsudskiego zmierzała, w przeciwieństwie do koncepcji Romana Dmowskiego, do stworzenia „konstelacji politycznej” narodów związanych z Polską, która odepchnęłaby Rosję na wschód, nawet do granic Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. Autor książki przedstawia trudności, z jakimi spotkał się Józef Piłsudski, pragnący stworzyć taką konstelację. Przypomina jego słowa, że chce, by Wilno nie było przedmiotem sporu między Litwinami a Polakami, lecz stało się łącznikiem pomiędzy dwoma narodami. Jednak każde kierowane pod adresem polityków litewskich propozycje związków Litwy z Polską, stworzenia wielonarodowego państwa ze stolicą w Wilnie, połączonego węzłem sojuszniczym z Warszawą, były torpedowane.

Piłsudski wyciągał też rękę do zgody do polityków Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej, proponując podział Galicji Wschodniej. Jednak oni także odrzucili polską propozycję. Czytając strony książki poświęcone polityce wschodniej Piłsudskiego, trudno oprzeć się wrażeniu, że prezentowana przez Litwinów i Ukraińców galicyjskich postawa „wszystko albo nic” przynosi czasami fatalne rezultaty. Pierwsi stracili możliwość współrządzenia w Wilnie, drudzy szansę na zachowanie swojego – choć nie na miarę ambicji – państwa.

Piłsudski był zwolennikiem niepodległości Ukrainy, jednak nie za cenę utraty przez Polskę Lwowa i części Galicji Wschodniej. Rozumiał to Symon Petlura i okazał gotowość wyrzeczenia się przez Ukrainę ziem pomiędzy Sanem a Zbruczem, w zamian za sojusz z Polską, dający szansę na odbudowę państwa ukraińskiego. Autor nazywa postawę ukraińskiego przywódcy realistyczną, gdyż zdawał on sobie sprawę, że aspiracje terytorialne Ukraińców są odwrotnie proporcjonalne do ich siły.

Wyprawa kijowska w 1920 roku była efektem sojuszu polsko-ukraińskiego, zmierzającego do odbudowy Ukrainy ze stolicą w Kijowie. Poza tym, nie była aktem agresji wobec bolszewickiej Rosji, wbrew temu, co przez lata mówiono, a i jeszcze dzisiaj zdarza się usłyszeć. Grzegorz Nowik podkreśla, że było to – poza celem politycznym Piłsudskiego – uderzenie prewencyjne.

Józef Piłsudski doskonale bowiem zdawał sobie sprawę z tego, że Lenin dąży do likwidacji Polski, jako przegrody i przeszkody tamującej eksport rewolucji bolszewickiej do Europy. Tymczasem Piłsudski widział wyjątkową szansę na znaczące osłabienie Rosji, właśnie przez budowę „konstelacji politycznej” państw i narodów między Bałtykiem i Morzem Czarnym. Poniósł porażkę, na którą złożyło się wiele powodów. W tym kontekście zwraca uwagę konstatacja autora: „Wydaje się, że emocje wzbudzane przez młode nacjonalizmy (włącznie z polskim), znajdujące swe ujście w politycznych namiętnościach oraz zadawnionych negatywnych stereotypach, pogłębionych latami zaborów, przeważały we wzajemnych relacjach polsko-litewskich, polsko-białoruskich oraz polsko-ukraińskich nad racjonalną kalkulacją geopolityczną”.

A taką kalkulację prezentował Józef Piłsudski, chcąc – według jego własnego określenia – „popruć Rosję po szwach narodowościowych”. Profesor Grzegorz Nowik określił wojnę z bolszewicką Rosją jako „remis”. Piłsudski odniósł wprawdzie zwycięstwo militarne, lecz nie przełożyło się to na sukces polityczny, nie zrealizował bowiem idei bloku państw związanych z Polską. Z drugiej strony czerwoną Rosja nie dokonała eksportu swojej rewolucji.

Czesi blokują, Węgrzy pomagają

Kierunek południowy nie był tak strategicznie ważny jak wschodni i zachodni i pozostaje na uboczu w pamięci o latach budowy państwa i kształtowania się granic, w cieniu wojny z bolszewicką Rosja, obrony Lwowa, powstania wielkopolskiego i powstań śląskich. Jednak rozdział poświęcony południowej granicy Rzeczypospolitej jest nie mniej ciekawy, niż rozdziały o „odpychaniu” Niemiec na zachód i Rosji na wschód. Autor wykazuje bowiem, jak ważne były stosunki z naszymi południowymi sąsiadami dla przebiegu zmagań wojennych z bolszewicką Rosją.

Także i na południu mieliśmy spór terytorialny – z Czechosłowacją o Śląsk, Spisz, Orawę i Czadeckie. Grzegorz Nowik zauważa, że politycy czescy kierowali się zasadą narodowego egoizmu, nie respektując praw narodów ościennych i mniejszości narodowej. Dotyczyło to także Polaków na Śląsku Cieszyńskim. Piłsudski i politycy endeccy zajmowali to samo stanowisko w sprawie tej ziemi: jej mieszkańcy powinni mieć prawo do samookreślenia. Na zamiar przeprowadzenia wyborów do Sejmu w zamieszkałej przez Polaków części Śląska Cieszyńskiego, Czesi odpowiedzieli – jak przypomina autor – zbrojną napaścią, dążąc do opanowania całego terytorium.

Wprawdzie Czesi wydali formalną zgodę na przewóz przez swoje terytorium materiału wojennego dla Polski, jednak w praktyce, jak ocenia autor, robili wszystko, by ten transport utrudnić, a przejściowo go zablokowali. W tej sytuacji Józef Piłsudski postawił przed gen. Tadeuszem Rozwadowskim, szefem polskiej misji przy Entencie, zadanie doprowadzenia do uzyskania połączenia z Rumunią, a przez nią z Koalicją. „Jest to dla Polski sprawą egzystencji” – stwierdzał Piłsudski.

Polska zawarła umowę z węgierskimi zakładami zbrojeniowymi na dostawę karabinów i amunicji. Usiłowali ją w maju 1920 r. storpedować… nasi sojusznicy, członkowie Międzysojuszniczej Komisji Kontroli w Budapeszcie i Wiedniu. Można się zastanawiać, czy stały za tym także sprawy biznesowe, gdyż Węgrzy oferowali karabiny po cenie cztery razy niższej (!) niż Francuzi.

Polska uzyskała wsparcie od rządu węgierskiego, który przekazał Polsce cały zapas amunicji (1 mln sztuk). Autor zauważa, że obok zbieżnego interesu, jakim było odsunięcie groźby opanowania Polski i Węgier przez bolszewizm, władze węgierskie liczyły, że w zamian za pomoc Polsce, Warszawa będzie w stanie pomóc w rewizji traktatu Trianońskiego, a w tle była wspólna granica polsko-węgierska. Grzegorz Nowik przypomina też bardzo mało znane rozmowy o ewentualnej pomocy węgierskich oddziałów dla polskiej armii walczącej z bolszewicką Rosją, a także o próbach formowania węgierskiego oddziału ochotniczego w Polsce.

Dwadzieścia bezcennych lat

Z najważniejszej konfrontacji w pierwszych latach niepodległości – z bolszewicką Rosją – Polska, na czele której stał Piłsudski, jako Naczelnik Państwa i Naczelny Wódz – wyszła zwycięsko. W zakończeniu książki profesor Grzegorz Nowik pisze: „Jako jeden z niewielu, Józef Piłsudski doskonale wiedział, że zagrożenie ze strony Moskwy nie zostało zniwelowane, a jedynie oddalone w czasie, że okres pokoju jest dla Rosji jedynie pieredyszką przed kolejną próbą »eksportu rewolucji«”.

Lecz także Polska miała czas na odetchnięcie i nabranie sił przed nową konfrontacją dziejową. Dwie dekady niepodległości, jednoczenia kraju i społeczeństwa, uzyskane w wyniku wygranej wojny z czerwoną Rosją, były wartością bezcenną.  Profesor Grzegorz Nowik zauważa: „Dzięki temu zwycięstwu, dzięki dwudziestu latom niepodległości, doganiamy dziś państwa, społeczeństwa i gospodarki Europy Zachodniej z innego poziomu, niż czynią to Białoruś i Ukraina, którym nie udało się wówczas wybić na niepodległość, a z którymi Józef Piłsudski zamierzał stworzyć wspólny blok państw na kształt dawnej Rzeczypospolitej”.

Warto o tym pamiętać w setną rocznicę Bitwy Warszawskiej. Tamto zwycięstwo miało nie tylko skutki doraźne, ale także długofalowe i z jego owoców korzystamy także i my.

Tomasz Stańczyk

Książkę profesora Grzegorza Nowika wydały Muzeum Józefa Piłsudskiego w Sulejówku i Instytut Studiów Politycznych PAN.